Czasem tak niewielka rzecz jak zdjęcie,
zdanie, a nawet piosenka potrafi zburzyć nam porządek, na który
pracowaliśmy czasem bardzo długo. Stwierdzenie, że może zniszczyć
nasz światopogląd brzmi zbyt górnolotnie, ale jest w tym trochę
prawdy. Zdarzyło mi się to dwa lata temu, gdy pod wpływem pewnej
piosenki zaczęłam śmielej powtarzać w głowie pewne
przypuszczenia, które później stały się moją prawdą. Z
perspektywy czasu myślę, że prędzej czy później doszłabym do
podobnych wniosków i może przypisuje jej zbyt wielkie znaczenie,
ale była dla mnie swego rodzaju impulsem do różnych rozmyślań i
tu tkwi sedno sprawy – skojarzenia. Dzisiaj, gdy trafiłam na pewne
zdjęcie, powróciło mnóstwo wspomnień, które natychmiast od
siebie odsunęłam. Cieszę się z tego mojego niewielkiego
zwycięstwa, trzeba się trochę zahartować i być odporniejszym na
takie „podmuchy” uczuć. Ostatnio staram się przestać żyć w
sferze marzeń, najwyższa pora! Zderzenia z rzeczywistością bywają
bolesne, ale sprawiają, że pozbywam się tej ułudy w moim życiu.
Chyba nie mogłam już bardziej zagmatwać tego wszystkiego.
Przepraszam, ale mam wielki bałagan w głowie, z którym próbuję
się uporać, a przelewanie myśli na „wirtualny papier”
znaczenie mi w tym pomaga. Tak poza tym to wszystko powoli zmierza ku
dobremu. Powyższe wypociny są wynikiem moich rozmyślań (jej,
ja stanowczo za dużo myślę) na temat sensu tego bloga. Zdjęć
robię mało, ale żeby nie było tu takich mega przerw w
aktualizacji to napiszę coś od czasu do czasu ;))
Na koniec piosenki, których namiętnie słucham od kilku dni:
Miłych snów ;)









